Szukaj

Ładuję...


czwartek, 30 sierpnia 2012

Sekrety mistrza fotografii cyfrowej. 195 ujęć Scotta Kelby'ego - Scott Kelby



Sekrety mistrza fotografii cyfrowej. 195 ujęć Scotta Kelby'ego
Autor: Scott Kelby
Data wydania: 2007/07
Stron: 232
ISBN: 978-83-246-3174-2
Wydawnictwo Helion

Każdy ma jakiegoś mentora, od którego chce się uczyć. Dla mnie zdecydowanie taką osobą jest Scott Kelby, dlatego nowy dział mojego bloga, postanowiłam zacząć właśnie od recenzji książki tego autora. Sekrety mistrza fotografii cyfrowej: 195 ujęć Scotta Kelby'ego to pozycja dla wszystkich tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z fotografią i pragną w prosty i przystępny sposób nauczyć się podstaw robienia profesjonalnych fotografii. Jeśli należysz do tej grupy, koniecznie musisz przeczytać ten tekst do końca.
Zanim przejdę do tego co najważniejsze, kilka słów o autorze. Scott Kelby w 2009 roku po raz piąty z rzędu otrzymał tytuł najlepszego autora książki informatycznej, przyznawanej przez amerykańskie Nielsen BookScan. Scott Kelby jest redaktorem naczelnym pisma Photoshop User, przewodniczącym stowarzyszenia NAPP, skupiającego profesjonalnych użytkowników Photoshopa, dyrektorem szkoleniowym seminarium Adobe Photoshop Seminar Tour i jednym z najlepszych instruktorów tego programu w Ameryce. Kelby jest również wielokrotnie nagradzanym autorem bestsellerowych książek; imponująca lista opracowanych przez niego tytułów sięga ponad 30 pozycji  wiele z nich przyniosło mu światową sławę i zapewniło pierwsze miejsce na liście najpoczytniejszych autorów książek komputerowych na świecie. Poruszana w nich tematyka dotyczy przede wszystkim Photoshopa, edycji fotografii cyfrowych oraz nowoczesnych technologii związanych m.in. z przetwarzaniem obrazu.*
Myślisz pewnie teraz, że człowiek z takim życiorysem pisze zawile prawda? Nic bardziej mylnego. Skott Kelby ma wiele niezaprzeczalnych zalet. Poza niezwykłym podobieństwem, do jednego ze znanych, polskich komentatorów sportowych, jest przede wszystkim świetnym nauczycielem, co udowodnił pisząc 195 ujęć. Publikacja to niejako obowiązkowy wstęp  dla przyszłych fotografów i grafików. Autor stara się zaprzyjaźnić z czytelnikiem i przy okazji wpoić mu kilka podstawowych technik i trików, przydatnych w przyszłości. Robi to, począwszy od opisania podstawowego sprzętu (w różnych wariantach cenowych) przechodząc przez różną tematykę fotografii (kwiaty, wesela, sport, ludzie, zwierzęta, krajobrazy, budynki),  biorąc pod uwagę problemy, które mogą się pojawić w trakcie wykonywania konkretnego ujęcia. Trudno jednak nazwać tę książkę tylko podręcznikiem. Wielokrotnie wpadałam w śmiech, kiedy poznawałam konkretne rozdziały, gdyż prezentowana wiedza przedstawiona jest w niezwykły sposób. Czy wszakże jest Ci wiadome, że każdy fotografik powinien mieć przy sobie np. czepek kąpielowy nawet jeśli nie umie pływać? Co jest chyba jednak najważniejsze, to że Kelby świetnie wyczuwa czytelnika. Szybkiemu przyswajaniu informacji pomaga też fakt, iż każdy dział jest podzielony na co najmniej kilka mniejszych bloków, które pozwalają bardzo szybko znaleźć potrzebne wskazówki. Każda technika ponadto oparta jest na konkretnym przykładzie.Wydawnictwo Helion dołożyło wszelkich starań by książka była pięknie wydana, co jest niezwykle ważne. Niemniej publikacja zawiera kilka usterek. Po pierwsze, jak można się domyślić, niektóre informacje o sprzęcie przez te 5 lat zdążyły się zdeaktualizować. Po drugie autor skupia się raczej tylko na dwóch największych producentach sprzętu fotograficznego, pomijając inne marki.
Generalnie jednak 195 ujęć Scotta Kelby'ego polecam każdemu początkującemu adeptowi fotografii.

Za zezwolenie na wykorzystanie materiałów serdecznie dziękuję wydawnictwu Helion


Tę recenzję w formie skróconej przeczytasz na http://lubimyczytac.pl/ksiazka/62281/sekrety-mistrza-fotografii-cyfrowej-195-ujec-scotta-kelby-ego/opinia/2354812#opinia2354812

------
Źródło: http://helion.pl/autorzy/scott-kelby,kels.htm







2 komentarze:

  1. Nie wiem. Już sam tytuł mnie nie przekonywał. Nie lubię nachalnej autoreklamy i ludzi przeświadczonych o tym, że najciekawsze są ich własne osiągnięcia. W dodatku te jedynie dwie słuszne firmy, o których piszesz na końcu. Na razie chyba będę omijał :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest raczej podręcznik, ale rzeczywiście masz sporo racji, że ta autorytarna reklama drażni.

    OdpowiedzUsuń

 

Blogroll

About